Wycieczka kolejowa 23-24.07.2008

July 24th, 2008

Korzystając ze specjalnej okazji i dwóch dni wolnych w pracy, postanowiłem wybrać się na małe kółeczko po Mazurach i Kujawach, dzięki istniejącemu jeszcze Regio Karnetowi.

Read the rest of this entry »

Protected: Skins S01E06

April 7th, 2008

This post is password protected. To view it please enter your password below:


Rzecz o naszej-klasie…

March 15th, 2008

Był czas, gdy wszyscy zachwycali się tym serwisem, był czas, że na niego psioczyli, ale nie o to mi chodzi.

Nasza-klasa stała się miejscem, w którym realizuje się duża grupa ludzi, dla których jedyny do tej pory kontakt z Internetem i komputerami ograniczał się do siedzenia w pracy, tudzież układania pasjansa w domu w chwili, gdy dzieci nie siedziały przed komputerem. I ta właśnie grupa ludzi wchodzi z butami w sieć, mając za nic jej prawa, uzurpując sobie przywileje, o których nikt nigdy w Internecie nie słyszał. Od kiedy na forach internetowych piszemy do siebie per ‘Pan, Pani’? Tymczasem próba zwrócenia się tak do kogokolwiek starszego kończy się wirtualnym linczem.

Inną grupą jest kolejne pokolenie dzieci neostrady - już nie piszące w stylu mAłA dUżA literka, ale nieszanujące w ogóle zasad ortografii i po prostu spamujące.

Dlatego stwierdzam, że mam w dupie naszą-klasę i wolę grono.net. Chociażby dlatego, że tam można czuć się normalnie, a nie jak w hermetycznej puszce.

Bleee…

March 14th, 2008

Piątek wieczór. Czas (niegdyś) święty i przeznaczony tylko na imprezowanie.

Za to dzisiaj, jak i tydzień temu, jak i za tydzień, siedzę w pracy. Do tego od wczoraj napie**ala mnie brzuch, odbierając mi jakiekolwiek resztki dobrego nastroju. Nie mam co liczyć na wyjście na piwo dzisiaj, z powodu brzucha, jak i tego, że o 21 ciężko znaleźć wolne miejsce w jakiejkolwiek knajpie w Warszawie. Gdyby jeszcze byli jacyśkolwiek klienci, ale jedyne co, to tłumy w Realu, a u nas - nic.

Mam nadzieję, że wieczorne odsłuchanie po raz pierwszy nowej płyty Kaizers Orchestra nieco polepszy mój nastrój.

The only thing that’s worse than one…

March 1st, 2008

…is none.

To taki mały morał na początek. Cały luty, w tym roku dłuższy niż zwykle, nic nie napisałem, ale trzeba nieco nadrobić zaległości.

Cały poprzedni miesiąc minął mi generalnie na nicnierobieniu, ale to nic nadzwyczajnego względem stycznia.

Miłym akcentem była weekendowa wizyta nad morzem, i od teraz uważam, że zimą jest o wiele przyjemniejsze niż latem. Przynajmniej można w spokoju pospacerować po plaży, ale  za to w butach, ale coś za coś. Nocna rzeźnia w postaci TLK z Krakowa do Gdyni też nie taka straszna jak ją malują, a i zdeklasowane jedynki całkiem wygodne. Brakło jedynie czasu i odpowiednich połączeń, aby zaliczyć tabele 514 (Czerwonka - Ełk), 515 (Olsztyn - Pisz) oraz 126 (Ocice - Kolbuszowa). Może w tym miesiącu się uda.

Po poszukiwaniach mam w końcu pracę. W Warszawie, a konkretniej w Jankach. Marną bo marną, ale jak usłyszałem już parę razy, od czegoś trzeba zacząć. Wiąże się to z kolejną przeprowadzką, sam chciałbym wiedzieć co z tego wyjdzie. Jak w każdej sytuacji są plusy dodatnie i ujemne, a które przeważą, czas pokaże.